niedziela, 28 listopada 2021

Nie chciał oddać perfum, które ukradł. Grozi mu 12 lat więzienia

Mokotowscy policjanci z wydziału do walki z przestępczością przeciwko życiu i zdrowiu zatrzymali 20-latka, który siłą bronił przed zwróceniem perfum, które zdobył w drodze przestępstwa. Mężczyzna odwiedził jedną z warszawskich drogerii. Z półki zdjął kilka flakoników markowych, męskich perfum i chciał z nimi wyjść, jakby były jego. Nie miał zamiaru zapłacić, dlatego pracownik zaszedł mu drogę. Poruszony tym faktem klient uderzył i kopnął ochroniarza w twarz i uciekł. Policjanci operacyjnie ustalili, kim był podejrzany. Trafił do policyjnego, a następnie usłyszał zarzuty, za które może spędzić 12 lat w więzieniu.

Z zebranego w tej sprawie materiału dowodowego wynikało, że podejrzany wszedł do jednej z sieciowych drogerii na warszawskim Mokotowie. Z półki zdjął cztery flakony męskich perfum, różnych marek o łącznej wartości około 850 zł. Z zabranym towarem skierował się do drzwi, omijając linie kas. Pracownik ochrony, który zauważył nieuczciwe zachowanie klienta, zareagował. Podszedł do niego i kazał mu oddać perfumy, które ukradł. Jak się szybko okazało, nie mógł liczyć na współpracę. Mężczyzna tak bardzo chciał się utrzymać w ich posiadaniu, że od razu zaatakował ochroniarza, rzucając się na niego z pięściami. W trakcie szarpaniny kopnął pokrzywdzonego w twarz i pospiesznie opuścił sklep.

Po interwencji mundurowych, którzy zostali wezwani na miejsce i udokumentowaniu zdarzenia sprawą zajęli się śledczy z wydziału do walki z przestępczością przeciwko życiu i zdrowiu. Funkcjonariusze przyjęli zawiadomienie o przestępstwie od osoby reprezentującej interesy oraz pobitego pracownika ochrony, przesłuchali świadków oraz wykonali szereg innych czynności operacyjnych, na podstawie których ustalili, kim był sprawca kradzieży rozbójniczej. Policjanci odwiedzili go w jego mieszkaniu na warszawskim Mokotowie. Stamtąd trafił prosto do policyjnego aresztu. Po ustaleniach poczynionych z mokotowską prokuraturą przedstawili 20-latkowi zarzuty, za które może zostać skazany nawet 12 lat w więzienia. Do czasu rozprawy mężczyzna został objęty policyjnym dozorem, w ramach którego będzie musiał meldować się 2 razy w tygodniu na komendzie policji przy ul. Malczewskiego.

podkom. Robert Koniuszy


Zobacz również