niedziela, 11 kwietnia 2021

Twierdziła, że na widok funkcjonariuszy wcisnął jej narkotyki

Ursynowscy mundurowi zatrzymali 37-latka i o dwa lata młodszą kobietę podejrzanych o posiadania narkotyków. Funkcjonariusze zostali wysłani na interwencje w związku z grupowaniem się osób wbrew zakazom Ministra Zdrowia. Zgrupowania nie zastali, ale trafili na kierowcę skody siedzącego w aucie z koleżanką. Na widok policjantów w panice upychali coś między siedzeniami.

Ursynowscy mundurowi zatrzymali 37-latka i o dwa lata młodszą kobietę podejrzanych o posiadania narkotyków. Funkcjonariusze zostali wysłani na interwencje w związku z grupowaniem się osób wbrew zakazom Ministra Zdrowia. Zgrupowania nie zastali, ale trafili na kierowcę skody siedzącego w aucie z koleżanką. Na widok policjantów w panice upychali coś między siedzeniami. Kontrola wykazała, że chcieli ukryć tam narkotyki. Wywiadowcy zatrzymali bardzo niezadowolonego i agresywnego posiadacza marihuany oraz jego znajomą. Grozi im kara do 3 lat więzienia.

Pół godziny po północy policjanci zostali skierowani przez oficera dyżurnego na ulicę 6-Sierpnia na warszawskim Ursynowie, gdzie miały się grupować osoby wbrew rozporządzeniu Ministra Zdrowia. Zgłoszenia nie potwierdzono, ponieważ nie stwierdzono, aby ktoś się gromadził, ale w pobliżu przy ulicy policjanci zauważyli ciemną skodę octavia. Dwie osoby będące w środku na ich widok zaczęły się schylać, jakby chciały coś ukryć. Kiedy funkcjonariusze podeszli do auta, żeby ich wylegitymować, siedząca na miejscu pasażera kobieta próbowała wcisnąć między siedzenia plastikowe pudełko. Po sprawdzeniu przez policjantów jego zawartości okazało się, że wewnątrz są woreczki strunowe z marihuaną. 37-latek nie chciał się wypowiadać na temat posiadania narkotyków. W sposób wulgarny wyrażał swoje niezadowolenie, podkreślając, że nie da się umieścić w policyjnej celi. Natomiast o dwa lata młodsza kobieta wyznała, że jej kolega na widok policjantów wcisnął jej pudełko w dłonie i kazał je schować.

Oboje zostali zatrzymani i przewiezieni do policyjnego aresztu. Narkotyki trafiły do depozytu jako dowód w sprawie. Teraz o dalszym losie zatrzymanych zadecyduje sąd, który może ich skazać na 3 lata więzienia.

asp. szt. Robert Koniuszy


Nasi partnerzy