piątek, 03 grudnia 2021

Groził sąsiadce, że zabije ją i jej 4-letniego syna

Mokotowscy wywiadowcy zatrzymali 39-latka podejrzanego o groźby pozbawienia życia 22-latki i jej 4-letniego syna, oblanie rowerka dziecka żrącą substancją co spowodowało bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu chłopca oraz zniszczenia kamery monitoringu na klatce schodowej. Do policyjnej celi trafiła również 42-letnia partnerka mężczyzny. Kobieta wyzywała policjantów, naruszała ich nietykalność, utrudniała wykonywanie czynności oraz umyślnie uszkodziła powłokę lakierniczą w radiowozie. Agresywnej parze grozi kara do 5 lat więzienia. Wobec mężczyzny prokurator zastosował policyjny dozór. Po kolejnej awanturze i groźbach wobec pokrzywdzonej, środek zamieniono na trzymiesięczny areszt.

Awantura, którą wywołał agresywny sąsiad wobec pokrzywdzonej oraz jej syna nie była pierwsza. Już wcześniej kobieta słyszała od nerwowego 39-latka, że ją pobije, jak będzie stawiała rowerek dziecka na korytarzu koło swoich drzwi. Spośród wszystkich sąsiadów dziecięcy jednoślad tylko jemu przeszkadzał. Nerwowy sąsiad nie szczędził słów wulgarnych, wykrzykując, w jaki sposób zrobi krzywdę kobiecie i jej dziecku. Pod koniec ubiegłego tygodnia zaczął realizować swoje nieprawne obietnice.

Mężczyzna spryskał kierownicę oraz ramę dziecięcego rowerka żrącą substancją. Kiedy 4-latek wsiadł na swój mały pojazd, zaczęły go piec rączki. Odruchowo niebezpieczną substancję wtarł w oczy. Sprawa wymagała interwencji lekarza. Dziecko z matką pojechała na pogotowie. Oczy udało się uratować, ale były bardzo podrażnione. Kiedy kobieta wróciła do domu, po raz kolejny usłyszała groźby od rozwścieczonego mężczyzny. W obawie o życie swoje oraz dziecka wezwała policjantów.

Pokrzywdzona przekazała mundurowym, że sąsiad odgrażał się, że utnie głowę jej dziecku, zabije ją, połamie jej nogi i ręce, i poderżnie jej gardło, jak będzie ciemno. Opowiedziała, też jak oblał rowerek jej synka żrącą substancją, narażając go na utratę zdrowia. Wcześniej uszkodził kamerę monitoringu obejmującego klatkę schodową. Urządzenie zdążyło jednak zarejestrować, co zrobił.

W związku z zaistniałą sytuacją policjanci zapukali do drzwi agresywnego sąsiada. Nie przyznawał się do przestępstwa. Mając dowody w ręku, funkcjonariusze poinformowali go, że jest zatrzymany. 39-latek powiedział, że nie da się wyprowadzić z mieszkania i sam nie wyjdzie. Wobec czego mundurowi mu pomogli, stosując kajdanki i chwyty transportowe.

Najwyraźniej nie spodobało się to jego starszej partnerce, która utrudniała wykonywanie czynności policjantom, wyzywając ich słowami obelżywymi i szarpiąc ich za mundur. W trakcie umieszczania podejrzanego w radiowozie kobieta zdjęła zegarek i ostrą częścią bransolety porysowała powłokę lakierniczą. Została obezwładniona i zatrzymana. Mimo, iż liczyła na wspólną celę ze swoim rozwścieczonym oblubieńcem, trafiła do innej w zupełnie innej części Warszawy.

Następnego dnia zatrzymanymi zajęli się śledczy z mokotowskiego wydziału do walki z przestępczością przeciwko mieniu. Kobieta usłyszała zarzuty znieważenia policjantów, naruszenie ich nietykalności oraz umyślnego uszkodzenia mienia. Przyznała się do przestępstw, po czym wróciła do domu. W najbliższym czasie będzie musiała stanąć przed sądem, który może ją skazać nawet na 5 lat więzienia.

Kilka lat w więzieniu może również spędzić porywczy sąsiad. Mężczyzna usłyszał zarzuty stosowania gróźb karanych oraz narażenia 4-latka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Prokurator postanowił objąć go policyjnym dozorem, zakazując zbliżania się do pokrzywdzonej.

Szybko okazało się, gdzie mężczyzna ma nałożone na niego zakazy. Pierwsze, co zrobił po powrocie do siebie, to stanął przed drzwiami pokrzywdzonej i w akompaniamencie wulgaryzmów, wykrzyczał, że teraz to ją na pewno zabije.

Nie nacieszył się długo wolnością. Policjanci zatrzymali go ponownie. Mężczyzna usłyszał kolejny zarzut. Prokurator natomiast złożył w sądzie wniosek o jego tymczasowe aresztowanie. Sąd nie miał wątpliwości co do konieczności pozbawienia go wolności na 3 miesiące do czasu rozprawy, na której może zostać skazany na 5 lat więzienia.

podkom. Robert Koniuszy


Zobacz również