Kard. Nycz podczas pasterki: pozwólmy narodzić się Jezusowi w naszych sercach

Metropolita warszawski przewodniczył pasterce w parafii Matki Bożej Wspomożycielki Wiernych na Chomiczówce. „Chrystus obdarzył nas prawdziwym pokojem i uczy, jak ten pokój w czasach niepokoju – bo takie czasy przeżywamy – trzeba budować” – powiedział w homilii kard. Kazimierz Nycz

Metropolita warszawski nawiązał najpierw w homilii do ważnych dla parafii jubileuszy. 24 grudnia 2022 roku minęła dokładnie 40. rocznica pierwszej pasterki odprawionej przez Prymasa Polski abp. Józefa Glempa w nowo wybudowanej wtedy kaplicy na warszawskiej Chomiczówce (kościół parafialny zaczęto budować w 1983 r.).

Z pustego pola dokonaliście tego wszystkiego, co jest zarówno w wymiarze materialnym, jak i przede wszystkim w wymiarze duchowym wspólnoty parafialnej, którą jesteście – mówił kardynał. Dodał, że w przyszłym roku przypadnie 35 lat od formalnego powstania parafii w tym miejscu. Podziękował też pierwszemu proboszczowi tej wspólnoty śp. ks. Janu Hurynowi.

Pokój, prawdziwy pokój, jest potrzebny całemu światu, Ukrainie i nam. Bardzo potrzebny. Wydawało nam się być może, że przeżyliśmy 40, 50 czy 70 lat bez większej zawieruchy czy wojny i że będzie nam dane dożyć do śmierci w spokoju i pokoju. Tymczasem okazuje się, że pokój jest naprawdę zagrożony. Wokół nas giną ludzie, którym nikt nie przywróci życia w tej niesprawiedliwej, okrutnej wojnie wywołanej przez Rosję wobec Ukrainy. Giną miasta, znikają wioski i uciekają miliony ludzi przed wojną po to, by być przyjmowani, w Polsce przede wszystkim, ale także w innych krajach Europy, ponieważ potrzebują pomocy i oparcia w nas – tłumaczył kard. Nycz.

Dlatego te słowa – „Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli” – są takie ważne i potrzebne – dodał hierarcha.

Jego zdaniem, „jest w tych słowach jakaś metoda, którą Pan Bóg chce zadziałać wobec nas”. – To nie jest tylko obwieszczenie przez aniołów, że Bóg daje człowiekowi i światu pokój – taki pokój, którego świat dać nie może – wskazał.

Pan Bóg nie tylko obwieszcza ludziom pokój, ale pokazuje, że od tego, na ile będą chwalić Boga w Trójcy świętej Jedynego, na ile będą żyć według jego woli i Jego przykazań, na tyle będą w swoim otoczeniu – poczynając od rodziny, pracy, sąsiedztwa – będą budować pokój. Ale człowiek musi chcieć to budowanie rozpocząć. To jest nasze zadanie – mówił kardynał.

– Wiemy, jakie mamy czasy. Z tym oddawaniem chwały Panu Bogu nie jest tak powszechnie dobrze, jak i 0n to wyraża wasza obecność na dzisiejszej Mszy świętej – mówił do wiernych kard. Nycz. – Wiemy, jak dzisiejszy człowiek i dzisiejszy świat oddala się od Boga. Wydaje mu się, że wystarcza dobrobyt, bogactwo, planowanie życia tak, jakby się miało skończyć chwilą śmierci absolutnie. Wiemy, jak wygląda to oddawanie „Chwała na wysokości Bogu” przez młode pokolenie, ile ubolewamy nad udziałem w katechizacji czy w niedzielnej Mszy świętej.

– Pozwólmy narodzić się Panu Jezusowi w naszych sercach przez sakramenty święte i zwłaszcza przez niedzielną Eucharystię, gdzie Chrystus prawdziwie rodzi się i przychodzi do nas tak jak w Betlejem przed wiekami. A przychodzi do nas w pełni wtedy, gdy przyjmujemy Go w komunii świętej – bo On nas obdarzył prawdziwym pokojem i On nas uczy, jak ten pokój w czasach niepokoju – bo takie czasy przeżywamy – trzeba budować – mówił metropolita warszawski.

– On nam także da siłę, żebyśmy wytrwali w pomaganiu ludziom potrzebującym, bezdomnym, a zwłaszcza uchodźcom z Ukrainy – dodał kard. Nycz. – Zrobiliśmy w całej Polsce ogromnie dużo, aby przyjąć prawie 3 mln nowych uchodźców. Chodzi teraz o to, żebyśmy potrafili wejść w nowy etap tej pomocy – mówił.

Jak wyjaśnił, tym nowym etapem jest umożliwienie tym ludziom integrowania się z polskim społeczeństwem. – Dobrze nam było, gdy byliśmy w 95 proc. Polakami, nie musieliśmy się wysilać, aby zrozumieć ludzi z innej kultury, innego języka, innej religii. Dzisiaj wiemy, że tak już nie jest. Społeczeństwo w ciągu kilku miesięcy zmieniło się radykalnie – powiedział kard. Nycz, apelując, abyśmy się nauczyli żyć na co dzień z innymi, inaczej myślącymi. – A to wcale nie jest takie łatwe, aby nie daj Boże, nie budziły się jakieś upiory, które będą zmniejszały wolę pomagania ludziom potrzebującym – dodał.