Złamał trzy sądowe zakazy prowadzenia pojazdów, by pomóc koledze

50-latkowi zatrzymanemu w wyniku kontroli drogowej przeprowadzonej przez policjantów z komisariatu na Białołęce może grozić kara do 5 lat pozbawienia wolności. Mężczyzna wsiadając za kierownicę renaulta złamał trzy sądowe zakazy prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. Dochodzeniowcy z komisariatu przy ulicy Myśliborskiej zgromadzili materiał dowodowy, który wskazywał, że mężczyzna dopuścił się też kradzieży pod koniec września. W piątek policjanci go przesłuchali. 50-latek usłyszał zarzuty karne za popełnione przestępstwa. Nadzór nad tym postępowaniem prowadzi Prokuratura Rejonowa Warszawa Praga Północ.

W czwartek przed godziną 21.00 zmotoryzowany patrol z komisariatu na Białołęce zauważył kierującego renaultem, który nie miał zapiętych pasów bezpieczeństwa. Mundurowi zatrzymali auto do kontroli. Za kierownicą siedział 50-latek. Gdy policjanci sprawdzili dane mężczyzny w policyjnym systemie okazało się, że ma trzy czynne zakazy prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych wydane przez Sądy Rejonowe dla Warszawy Woli i Śródmieścia, a ostatni – obowiązujący go od końca maja wydał sąd w Wyszkowie. Dodatkowo podczas tej kontroli wyszło na jaw, że pojazd, którym 50-latek się poruszał, nie miał ważnych badań technicznych i ubezpieczenia OC. W związku z tym policjanci elektronicznie zatrzymali dowód rejestracyjny od renaulta i sporządzili notatkę do funduszu gwarancyjnego z ujawnionych nieprawidłowości.

Policjanci rozpytali mężczyznę na okoliczność całego zdarzenia. Wyjaśnił on, że chciał pomóc nietrzeźwemu koledze w przeprowadzeniu jego pojazdu w inne miejsce. Mundurowi poinformowali mężczyznę, że zostaje zatrzymany. Następnie przejechali z nim do komisariatu przy ulicy Myśliborskiej, gdzie zbadali go alkomatem. Mężczyzna resztę nocy spędził w policyjnej izbie zatrzymań. Jego sprawą zajęli się dochodzeniowcy z komisariatu na Białołęce. Policjanci bardzo dokładnie przeanalizowali sytuację prawną mężczyzny. Materiały, jakie posiadali dowodziły, że 50-latek pod koniec września dopuścił się też kradzieży kabla telekomunikacyjnego, którego wartość wyceniono na ponad 4 tys. złotych. Mężczyzna w piątek usłyszał zarzuty. Może mu grozić kara do 5 lat pozbawienia wolności.

kom. Paulina Onyszko